sobota, 20 lipca 2013

puk, puk... kto tam?

między ustawą o uboju rytualnym, sporem, PO czy PIS w sondażach przedwyborczych (wybory samorządowe za rok), a osobistymi tragediami ludzi w zalanych domach na południu kraju, wznoszę kieliszek wina i szukam sensu egzystencji. za każdym razem, kiedy wchodzę w ten charakterystyczny dla siebie stan, w głowie otwieram drzwi. właściwie ktoś do nich puka, a ja odpowiadam: "kto tam"? ...nie czekając na odpowiedź otwieram je. nigdy nie wiedziałam, kto lub co za nimi czeka. czasem było to "Czekanie na Godota", a czasem jakaś mała niespodzianka. za każdym razem jednak miałam ufność, że to będzie coś niezwykłego albo ktoś wyjątkowy. mimo wszystkich minut, jakie spędziłam na rozmyślaniu, za każdym razem z radością nasłuchiwałam tego "puk, puk" ... a moje "kto tam?" czasem wybrzmiewało częściej niż otwierały się drzwi.

nie ma żalu, że pewne drzwi pozostaną już na zawsze zamknięte i nikt już nie zapuka. wciąż jednak liczę na to, że z takim samym entuzjazmem i podnieceniem, graniczącym z pewnością, pobiegnę je otworzyć. wierzę, że to będzie moje ostatnie kto tam... wierzę, że wpuszczę tęczę i uśmiech i niegasnącą nadzieję.

tę myśl poniosę przez mój korytarz energetyczny szybciej niż dźwięk i światło. szeptem póki co, ale dobitnie, by nie zapeszać.

dziś słucham wszystkich dźwięków, patrzę na zmieniające się obrazy i jestem gotowa na przyjęcie wszystkiego co ożywcze, słucham śpiewu ptaków, łapię ułamki sekund niesionych na pajęczynie wspomnień, ale tych dobrych, łagodnych dla pamięci. dziś tylko jestem wyrozumiała, cierpliwa, łagodna, pogodzona ze światem. nie szukam wymówek, realizuję cele, poszukuję siebie niezmiennie całkowitej, skończonej, pełnej w treść. kradnę spojrzenia ukradkiem, ludziom szczęśliwym z miłości. frywolnie rzucam życzenia w chmury, odbijając je od serca ku górze. lekka. czekam na wszystko, mając wszystko do zaoferowania.

dużo słońca. nareszcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz